MANGA

Isekai’e warte uwagi – część 4

19 września 2020

Witajcie! Aż trudno uwierzyć, że właśnie wkroczyliśmy w listopad. Kiedy to zleciało? Niestety przez pewien projekt musiałam trochę odpuścić blogowanie. Ale spokojnie plan przygotowany i mogę Wam powiedzieć, że będziecie mieli, co czytać w listopadzie No cóż nie przedłużając dłużej zaczynamy kolejny wpis.

Tak, tak kochani wracamy z powrotem z flagową serią tego bloga, która opowiada o przenosinach do gier otome niewinnych uczennic/pracujących dorosłych kobiet. Tylko, że te przenosiny chyba komuś nie wyszyły. Chociaż dzisiejsza ostatnia pozycja rzuci nowe światło i mam nadzieję, że zaintryguje Was. Nie przedłużając poznajcie dzisiejsze gwiazdy

Albert-ke no Reijou wa Botsuraku wo Goshomou desu

Adaptacja Novelki: TAK
Autorzy: Saki (fabuła), Tsukasa Satsuki (rysunki)
Status: W trakcie wydawania
Gatunek: isekai, shoujo, romans, fantasy, komedia
Wydana w Polsce: NIE
Ocena MAL: 8/10

Opis fabuły

W nieoczekiwanym momencie piękna Mary Albert dochodzi do nagłego wniosku: świat, w którym obecnie żyje, to nie współczesna Japonia, ale świat gry otome, w którą kiedyś grała – a ona jest główną antagonistką! W oryginalnej historii gry Mary dręczyła główną bohaterkę. W końcu została, wygnana na mroźny północny kontynent. Teraz Mary ma drugą szansę i zamierza powtórzyć dokładnie to samo.
Mary wraz ze swoim towarzyszem i osobistym lokajem Adim zrobią wszystko, co w jej mocy, aby zapewnić sobie zgubę. Jednak zło nie jest w jej naturze i żaden z jej złośliwych wysiłków nie idzie zgodnie z planem … Albert-ke no Reijou wa Botsuraku wo Goshomou desu podąża za nie niecnymi i nikczemnymi uczynkami Mary i Adiego, którzy zmierzają wprost do swego ostatecznego końca.

Moja ocena

To się porobiło, co nie? Jak jesteście ze mną i moim cyklem od początku to po przeczytaniu opisu serii przyjdzie Wam na myśl postać Bertii z pierwszego wpisu. Pewnie nie będziecie się mylić, ponieważ to i wyznanie głównemu męskiemu bohaterowi perspektywy nieuchronnej ruiny mogą na to wskazywać. Ale Mary do swoich działań podchodzi z większą gracją a jej ruina nie dotoczy tylko jej samej, ale również… (tutaj opuszczamy strategiczną zasłonę milczenia, ponieważ nikt nie lubi zbyt dużych spojlerów). Wspomniana wcześniej gracja i duma córki szlachcica odróżnia ją w sposób znaczny od jej “pierwowzoru”. Przyznaje to sama zainteresowana już w pierwszym rozdziale stwierdzając, że nigdy nie posunęłaby się do tak “żałosnych prób” uprzykrzenia komuś życia, ale zgodnie z grą musi się zachowywać tak a nie inaczej. Jaki jest tego skutek możecie się domyślić Co jeszcze możemy powiedzieć o naszej anty-bohaterce to na pewno to, że uwielbia krokiety i mogła by je jeść ciągle, lecz nie robi tego z wyboru. A i zapomniałabym przy każdej nadarzającej się okazji chce zwolnić swojego lokaja, którego rodzina służy od wielu pokoleń klanowi Albert (tak wiem może ten wyraz nie pasuje, ale dbajmy o różnorodność językową). Tak, tak dobrze się domyślacie to właśnie ten  czerwonowłosy jegomość z okładki – Adi, którego docinki i umiłowanie do specyficznej literatury o płci pięknej doprowadzają naszą antagonistkę do głębokich westchnień i chęci wręczenia mu szybkiego wymówienia. Chociaż jak zobaczycie i przeczytacie z tym ostatnim mimo deklarowanych dużych chęci, naszej Mary nie będzie się śpieszyć. I to jest myślę najlepsze w tej mandze. Więź, którą będzie nam, jako Czytelnikom, dane oglądać pomiędzy tą dwójką przywodzić będzie uśmiech na twarzy i uczucie kiedy w końcu między nimi powstanie więź większa niż ta między szlachcianką a lokajem. Nie zrozumcie mnie źle to nie tak,  że nic między nimi nie ma a nagle BUM, zrozumienie i wiele lat spędzonych w swoim towarzystwie już teraz owocuje niezniszczalną i bardzo dobrze widoczną więzią jaką mogą mieć tylko bardzo dobry przyjaciele. Ale zrozumcie i mnie, w końcu dzień bez ship’a dniem straconym – jak to mawiał klasyk

Albert-ke no Reijou wa Botsuraku wo Goshomou desu to na pewno pozycja nietuzinkowa w swoim gatunku, bo przecież niewiele jest odrodzonych antagonistek, które pragną swojej zagłady. Dodatkowo tak jak wcześniej napisałam dochodzą sytuacje komediowe wywołane przez nieudolne próby zmącenia spokoju oryginalnej bohaterce gry, która jak raz (a to nie zdarza się często w tych pozycjach) jest naprawdę uroczym i kochanym dziewczęciem. Wszystkie te czynniki sprawiają, że pozycja na pewno zagości w sercach wielu miłośników, tych nowych i starych, fanów.

Akuyaku Reijou wa, Shomin ni Totsugitai!!

Adaptacja Novelki: TAK
Autorzy: Riko Anzutei (fabuła), Nabiko (rysunki)
Status: W trakcie wydawania
Gatunek: isekai, shoujo, romans, fantasy, komedia
Wydana w Polsce: NIE
Ocena MAL: 6/10

Opis fabuły

Przed reinkarnacją jako nikczemna Isabella Ali Rottenstein była tylko jedną z wielu fanów gry Love ☆ Magical. Chociaż większość pragnęła przystojnych i czarujących zainteresowań miłosnych, w jej oczach nikt nie mógł równać się z jej ukochanym Ursch’em Schneiver’em. Jasne, był dość zwyczajny i był zwykłą postacią drugoplanową prowadzącą sklep  gacha, ale mimo to bohaterka inwestowała wszystkie swoje pieniądze tylko po to, aby zobaczyć jego promienną twarz.
Teraz nie są już oddzieleni ekranem. Chociaż rola Isabelli w tej historii polegałaby zwykle na popełnieniu złych czynów i przeszkadzaniu bohaterce, nie chce mieć z tym nic wspólnego! Ursch jest po prostu zbyt słodki … cóż, równie dobrze mogłaby go poślubić!

Moja ocena

Oto druga pozycja z dzisiejszego zestawienia otome isekai’ów. Znowu wkraczamy w świat jednej z gier otome, ale przeciwieństwie do poprzedniej pozycji. Isabella przypomina sobie, swoje poprzednie życie w dzieciństwie, czyli de facto przed rozpoczęciem fabuły gry. Kiedy orientuje się i przetrawia całą sytuację postanawia zrobić coś ze swoim przeznaczeniem. Z zamyślenia wyrywa ją coś, albo raczej ktoś, bo oto w jej własnym ogrodzie siedzi on ucieleśnienie jej największych marzeń Ursch. I moi Drodzy właśnie tutaj rozpoczyna się prawdziwa fabuła tej opowieści, która przyznam że jest jej niewątpliwym plusem. I nie mam tutaj na myśli samej bohaterki, która nomen omen zaskoczy nas i siebie bardzo tym jak bardzo jej poprzednie życie wpłynęło na jej postać Wspomniałam także o wybranku naszej bohaterki, słodki syn handlowa, Ursch zaskoczy nas nie jeden raz. Jego umysł to naprawdę skomplikowany i trochę przerażający twór (2 rozdział!?!). Ale przez to jego osobowość (za ten stoicki spokój powinien dostać medal), jak i styl stają się ciekawą odskocznią od typowych bohaterów tego typu serii. Co uważam za nie mały plus dla tej serii.

Manga wyróżnia się na tle innych na pewno, dzięki dwójce głównych bohaterów, którzy fantastycznie się uzupełniają – w moim skromnym rankingu to akurat wygrywa Ursch, ale jestem trochę dziwna, więc… Mieszanka tych dwóch skrajności będzie gwarantem całkiem ciekawej i zabawnej lektury na jesienne wieczory, która nie powinna Was zanudzić (wiem co mówię rozdziałów nie jest dużo, więc jakby co na spokojnie wszystko przetrawicie).

Tsundere Akuyaku Reijou Liselotte to Jikkyou no Endou-kun to Kaisetsu no Kobayashi-san

Adaptacja Novelki: TAK
Autorzy: Suzu Enoshima (fabuła), Rumiwo Sakaki (rysunki)
Status: W trakcie wydawania
Gatunek: isekai, shoujo, romans, fantasy, komedia
Wydana w Polsce: NIE
Ocena MAL: 8/10

Opis fabuły

Z zewnątrz Liselotte wydaje się podłą pod każdym względem, czysto złą postacią. Jednak, jak ujawnił jej pamiętnik, zawsze ukrywała zarówno swój ból, jak i prawdziwe uczucia do księcia Siegwarda. W czasie, gdy trzyma swoje uczucia w ukryciu, zła wiedźma ostatecznie ją opętuje, co doprowadza do jej śmierci – tragicznego końca tsundere antagonistki. Tak dzieje się zawsze, koniec zakodowany w grze MagiKoi.
Członkowie klubu nadawczego, Aoto Endou i Shihono Kobayashi, decydują się zagrać w tę grę. W innym wszechświecie książę Siegward słyszy ich głosy, wierząc, że jest to boskie objawienie od boga i bogini. Te głosy podpowiadają mu coś, czego nigdy wcześniej nie zauważył: Liselotte jest w rzeczywistości przytłaczająco urocza!
W tej grze nie ma resetów i jest tylko jedna szansa na zmianę przyszłości dla nieszczęsnej nikczemności. W nadchodzących latach te dwie jednostki, które poprowadzą kraj do dobrobytu i wielkości, będą znane jako Endou play-by-play i ubarwiający komentator Kobayashi.

Moja ocena

No i jak Wam się podoba ostatnia pozycja z dzisiejszego zestawienia. Jedno jest pewne jak na otome isekai jest to jedyna pozycja, która tak przedstawia ten gatunek. Co staje się jej największym atutem i ukazuje nowe możliwości interwencji w świat gier. Wyobraźcie sobie, gracie sobie w ulubioną grę wraz z wciągniętym właśnie jegomościem i okazuje się, że słyszy Was jeden z capture target i zwraca się do Was per bogowie. I teraz zaczyna się prawdziwa historia, ponieważ możecie realnie wpłynąć na losy bohaterów gry, nie stając się jej częścią… w sensie dosłownym. I właśnie staje się największym atutem tej serii, ponieważ mamy do czynienia nie tylko ze światem fantasy, ale i rzeczywistym w tym samym czasie. Znaczy to mniej więcej tyle, że My jako czytelnicy przyglądać się zdarzeniom dziejącym się w świecie magii i miecza oraz w naszym rzeczywistym. Daje nam to możliwość przyjrzenia się zdarzeniom odgrywającym się w grze, w której <spojler alert> zobaczymy zdarzenia, które normalnie nie miały szansy się wydarzyć oraz jak czas wolny, poza graniem w grę, spędzają nasi “bogowie”. Jak już o “bóstwach” mowa to od nich zacznę; pierwszą Shihono Kobayashi wielbicielkę gry otome “MagiKoi” i komentatorkę w  tymże klubie. Drugim w kolejności będzie Aoto Endo były baseball’ista i nowy członek klubu komentatorskiego wciągnięty do niego przez wyżej wymienioną damę, do której czuje dużo więcej niż chciałby się jej przyznać Następnymi “bohaterami” są tsundere antagonistka Liselotte, która przez swój cięty język przez większość czasu postrzegana jest jako zarozumiała a tak naprawdę to kochana istota zakochana po uszy w księciu koronnym Sieg’u, który dzięki naszym “bóstwom” pozna prawdziwą twarz swojej narzeczonej. Warto jeszcze wspomnieć o “oryginalej” bohaterce Finne, która posiada dar bardzo rzadkiej magi, magi światła (ja nie wiem o co Wam chodzi, mnie już to nie dziwi), która naprawdę wyróżnia się na tle innych tego typu bohaterek siłą i wytrwałością. Oczywiście jak to bywa w grach otome, poznamy również innych bohaterów, ale odkryjcie ich sami

Cóż można jeszcze powiedzieć o Tsundere Akuyaku Reijou Liselotte to Jikkyou no Endou-kun to Kaisetsu no Kobayashi-san skoro myślę, że wszystko co mogłam napisałam. A no to, że jeśli znudziła się Wam otome isekai’owa rutyna to ta pozycja będzie dla Was strzałem w dziesiątkę i nie możecie jej pominąć w swojej biblioteczce. Mówię to Wam ja samozwańcza znawczyni gatunku

Podsumowanie

I jak Wam się podobało się dzisiejsze zestawienie? Mam nadzieję, że któraś z pozycji Was zaciekawiła i sięgnięcie po nią Czekam na Wasze komentarze i czekajcie na następne zestawienie, bo będzie ono wyjątkowe.

Ściskam :*

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply